Na skróty
Image Map

Share | 
 

 Vincent Lynn

AutorWiadomość

avatar


avaritia



PisanieTemat: Vincent Lynn   06.02.18 17:17

Vincent Valentine Lynn
Choi Seunghyun
31 lat / Stany Zjednoczone / właściciel klubu / Avaritia
Charakter
To tylko kwestia wychowania, można usłyszeć. Kwestia genów, można powiedzieć.
To tylko kwestia bycia zwykłym sukinsynem – można jednocześnie pomyśleć.
Cokolwiek by to nie było, jakkolwiek by tego nie wytłumaczyć, fakt jest jeden – Vincent wyrósł na kogoś, kogo nie darzy się zbyt dużą sympatią. Jest kimś, kogo lubi się na siłę, jedynie ze względu na przywileje z tym związane, a jego obrzydliwy, godny pożałowania charakter i sposób bycia stara się ignorować. Co więcej – wie o tym. I wcale mu to nie przeszkadza. Jest dumny z tego, jaką pozycję w społeczeństwie uzyskał, i to w tak młodym wieku. Czy to nie godne podziwu, kiedy pozostali boją się wyrazić przy nim własne zdanie i jedynie przytakują, licząc na jego aprobatę? ...Nie? Cóż, dla niego tak. Ale Vincent od zawsze był trochę dziwny.
Artystyczna i wrażliwa dusza, kochająca muzykę klasyczną i piękne, zapierające dech w piersiach obrazy. Dusza, w której mimo to nie znajdziesz empatii względem ludzi; która kocha tylko rzeczy martwe, która fascynuje się jedynie ludzkim wyglądem, nie ich wnętrzem. Dusza, która wydawać by się mogła zwykłym oszustwem – bezczelnym, przepełnionym cynizmem oszustwem, które samo nie wie, jak daleko zabrnęło i ile radości zabrało.
Tkwi w przekonaniu, że wszystko do niego należy – każda gwiazda, każda chmura, każdy człowiek; że świat kręci się wokół niego. Wymaga posłuszeństwa, strachu, naiwności. Gdy tego nie dostaje, jest naprawdę rozczarowany. Naprawdę, naprawdę bardzo rozczarowany! Ale jednocześnie zaintrygowany. Przyzwyczajony do potulności, zaczyna się nią nudzić. Nienawidzi stania w miejscu, monotonności. Chce, by coś się działo. By coś wybuchało, płonęło. Wszystko, by mógł się temu przyglądać, oglądać to z bezpiecznej odległości – i mieć nad tym kontrolę. Posiadanie władzy jest jego jedynym celem, którym się kieruje. Całe jego życie polega na posiadaniu. Uczucia są zbędnym balastem, mącą ludziom w głowach. A Vincent boi się mątliku w głowie. Jego ułożony umysł nie dopuszcza do siebie czegoś, co mogłoby go zburzyć, dlatego pod tą maską wyższości i uśmiechu, skrywa się zwykła obojętność. Przeraźliwa obojętność, która potrafi odegrać różne role. Radość, smutek, nienawiść. Miłość. Wszystko to przeplata się przez siebie, czasem w tak zaskakująco szybkim tempie, że nie sposób stwierdzić, która z nich jest prawdziwa.
Nie warto jednak od razu wynosić pochopnych wniosków. Lynn co prawda nie należy do tego typu osób, które pod obrzydliwą warstwą skrywają prawdziwego anioła, ale nie należy również do tych, które są zdolne jedynie do ignorancji i zabawy innymi. Potrafi bowiem docenić – zauważyć w kimś potencjał. Wie, w kogo zainwestować i komu pomóc. Choć nigdy nie robi tego bezinteresownie, nie zawsze patrzy jedynie na swój własny zysk. Jest zdolny do pomocy w rozwinięciu czyichś skrzydeł, jeśli jest pewien, że wyjdzie z tego coś pięknego. Coś, czym również mógłby się zachwycać. Coś, co…
…Co wzbudziłoby w nim uczucia, od których tak stroni. Ucieka od emocji, od odczuwania, po drodze specjalnie się potykając. Jego jedna część nie chce odczuć negatywnych skutków, boi się zranienia, doznania na własnej skórze uczuć związanych z obcowaniem z ludźmi. A druga za nimi tęskni. Tęskni za wszystkim, co obudziłoby w nim choćby iskierkę wzruszenia. Trwa w wiecznej kłótni ze swoim „ja”, której końca nie widać.



Aparycja
Wygląd jest ważny. To jedna z rzeczy, które wpływają na pierwsze wrażenie, dlatego Vincent dba o to, by był on ponad przeciętny. Nie dla innych, a dla niego.
Jest on wysokim na metr osiemdziesiąt sześć mężczyzną, który zapada w pamięć. Składa się na to wiele czynników – wygląd, niski głos, a nawet sposób poruszania się. Wyprostowana postura, pewny siebie i spokojny krok, który daje znać, że na wszystko ma czas – że to na niego się czeka, nie odwrotnie. Dobrze zbudowane ciało, pod którym kryje się tajemnica.
Twarz – wąska, pociągła. Blada, tak jak reszta ciała. I przyciągająca uwagę. Nie tylko przez zapadnięte policzki i uwydatnioną szczękę, ale i oczy – ciemne, niemalże czarne i skośne. Przeszywające na wskroś, oceniające i pogardliwe. Niewzruszone nawet wtedy, gdy ich właściciel się uśmiecha. I tak przerażająco głębokie, jakby bez dna.
Jedyna rzecz, która w jego wyglądzie odchodzi od norm, to białe, rozjaśnione włosy, kontrastujące z czarnymi brwiami. Są krótkie, zwykle elegancko ułożone do góry i zadbane. Idealnie przypasowują się do jego sposobu ubioru – zazwyczaj garniturów w przeróżnych odcieniach, które niekiedy mogą wydać się aż zbyt wyszukane. Jeśli chodzi o ciuchy, Vincent wybiera je z największą ostrożnością. Lubi przekraczać granice. I wcale nie przejmuje się, gdy komuś mogą wydać się śmieszne. Najważniejsze, by było elegancko. I bogato.



Historia
Nikt nie lubi Lynnów. Są aroganccy, lekceważący, bezczelni, wzbudzający w tobie przeogromną chęć użycia własnych rąk do zamknięcia ich twarzy. Ale każdy wie, że się przydają – że nie bez powodu zyskali taką rozpoznawalność w swoim środowisku i takie przywileje, z którymi obnoszą się przy każdej możliwej okazji. Wiele ludzi życzy im najgorszego, niejeden zapewne pomyślał sobie, że świat byłby lepszy bez nich i ich doprowadzającej do białej gorączki postawy. Z tym, że bez nich równie wielu ludzi straciłoby swoje pozycje, być może nawet nigdy by ich nie zyskało. Dziesiątki skończyłoby martwych, gdyby nie zaciągnięte pożyczki, jednak wielu też może by teraz żyło, gdyby ich nie dostało. Ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że fakt, że są i denerwują ludzkość, nie idzie na marne.

„Są jak karaluchy – nikt ich nie lubi, wszyscy czują do nich wstręt i próbują zabić, zmiażdżyć, otruć, ale to skurwysyństwo wydaje się być nieśmiertelne. Byli, są i będą. Jedyna różnica jest taka, że na ich obecności możesz zyskać. Chociaż to, co przez to zyskujesz, wydaje się tak samo obrzydliwe, jakby zostało wydalone przez odwłok tych fałszywych, odrażających robali”

Brudne interesy, nielegalne transakcje, pranie pieniędzy, udzielanie ekspresowych pożyczek z wysokim oprocentowaniem, ale też liczne zasługi, takie jak sponsorowanie wydarzeń kulturalnych, datki charytatywne, organizowanie licytacji na rzecz chorych, wspieranie finansowo młodych i początkujących artystów. Wielu nie domyśla się, jakie rzeczy stoją za tymi wszystkimi czynami, a inni, nawet jeśli mają swoje podejrzenia, uważają to za smutną konieczność. Kogo obchodzi, co dzieje się za kulisami, kiedy ostateczne przedstawienie jest tak spektakularne?

W takiej rodzinie urodził i wychował się Vincent. Rodzinie o obłudnej życzliwości, rodzinie kanalii i przestępców. Od małego był przeciągany na ich stronę i wychowywany na osobę tak samo okropną, samolubną. Rozpieszczano go, pokazywano wszystkie dobra tego świata i konieczności, które ich popychają, by wszystko to zyskać. Nie ukrywali przed nim prawdy, nigdy o tym nie pomyśleli. Nie chcieli sprawić wrażenia rodziny normalnej, kochającej, bez jakichkolwiek wad. Nie ryzykowali głębokiego rozczarowania ze strony dziecka. Po prostu byli sobą. A Vincent z biegiem lat stał się nimi.

Jednak nie jego młodszy brat. Podczas gdy Vincent był wszystkim zachwycony, zepsuty do cna, w Holdenie ostała się moralność i prawdziwa dobroduszność. Nie chciał mieć nic wspólnego z rodziną tak parszywą, nie chciał mieć powiązań z jej interesami ani nie chciał nawet tykać rzeczy, które były z nią związane. Gardził swoimi rodzicami, gardził Vincentem, który pomimo niezrozumienia, a nawet rozczarowania, nie chciał skreślać go ze swojego życia. Może się na niego denerwować, może wyprowadzać go z równowagi, ale pomimo tego wciąż jest jego młodszym bratem, którego pokochał już od narodzin. Rodzice powiedzieli mu, że jego obowiązkiem jako starszego brata jest chronienie go. I tak też robi, nawet jeśli Holden zamyka mu drzwi przed nosem i nie odzywa ani słowem. Vincent jest wręcz przekonany, że bez pomocy rodziny nie poradzi sobie w życiu. Ledwo wiąże koniec z końcem, a mimo to nigdy ich o nic nie poprosi.


Ciekawostki
  • Jest za bardzo przyzwyczajony do tego, że każdy robi wszystko za niego. W kwestii sprzątania, gotowania czy innych codziennych, naturalnych dla każdego rzeczy, jest całkowitym inwalidą. Prawdopodobnie nigdy nie miał w ręce zwykłego żelazka.
  • Trudno wcisnąć mu kłamstwo. Zwraca uwagę na oczy drugiej osoby, jej ekspresję, ruchy, głos – na wszystkie znaki werbalne i niewerbalne, które są w stanie mu cokolwiek powiedzieć.
  • Perswazja, retoryka – wypowiada się w sposób wyszukany, przekonujący. W trakcie rozmowy potrafi improwizować i nie pokazać po sobie, że się pogubił, zdezorientował czy też stremował. Dobry z niego mówca, który równie dobrze potrafi przekonać do swoich racji. Z reguły.
  • Jest niemalże zafascynowany sztuką każdego rodzaju. Podczas lat szkolnych zawzięcie studiował jej historię i wszystko, co z nią związane. Odwiedzanie galerii, muzeów, a nawet kupowanie sporej ilości dzieł sztuki jest u niego na porządku dziennym. Jednakże potrafi docenić, jak i skrytykować. Wbrew pozorom nie jest nią tak zaślepiony, że byle rysunek jest w stanie go zadowolić. Wlicza się w to również kinematografię oraz muzykę poważną.
  • Posługuje się językiem angielskim, włoskim oraz francuskim. Poza tym liznął trochę rosyjskiego.
  • Drugie imię – Valentine – wzięło się od daty jego urodzin, czyli czternastego lutego, dnia zakochanych.
  • W przeszłości miał wiele problemów z prawem, ale koniec końców wszystkie występki (m.in. włamania, uszczerbki na zdrowiu, oszustwa) zostały załatwiane poprzez porozumienia. Gorzej z jego partnerami w zbrodni – jako że jemu wszystko uchodziło na sucho, narobił sobie wielu wrogów.
  • Frustruje się, gdy coś nie idzie po jego myśli. Albo gdy przegrywa w szachy.
  • Uwielbia słodkie jedzenie, słodkie napoje – po prostu wszystko, co da mu w ustach tę uzależniającą rozkosz.
  • Sześć lat studiował historię sztuki, uzyskując tytuł magistra. Często wyjeżdżał na wymiany do Włoch.
  • Jego rodzina ma azjatyckie korzenie, stąd u niego nieznacznie skośne oczy.
  • Lynnowie są właścicielami linii hoteli i ośrodków wypoczynkowych o wysokim standardzie.
  • Umiejętność miksologii nie jest mu obca, tak samo jak umiejętność gry na fortepianie.
  • CIEKAWOSTKA
  • CIEKAWOSTKA
Powrót do góry Go down
 
Vincent Lynn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Freddie Lynn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sin City :: krok drugi  :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: