Na skróty
Image Map

Share | 
 

 Amadeo Alvares

AutorWiadomość

avatar


superbia



PisanieTemat: Amadeo Alvares   24.02.18 1:46

Amadeo Alvares
Stefano Valentini - The Evil Within 2
37 lat / Stany Zjednoczone / Artysta / Superbia
Charakter
Zmarnowany na swój dziwny sposób potencjał drzemiący w głębi niego zaowocował trudnymi do zdefiniowania zaburzeniami psychiki, choć równie dobrze wpłw na nią mogły mieć doświadczenia wojenne. Fakt jednak faktem, iż zdrowo ona nie funkcjonuje, jednakowoż z uwagi na intelekt Amadeo skrywa w sobie swoją prawdziwą naturę, której zazwyczaj nie ujawnia światu. Głęboko zafascynowany sztuką, historią sztuki, muzyką oraz literaturą, dodatkowo mający wrodzony dar do rysowania jest niemalże geniuszem artystycznym. Rysując tak naprawdę od najmłodszych lat bez niczyjej pomocy zasłużył sobie na miano samouka, któremu w późniejszym czasie jedynie udzielono wybiórczej pomocy w rozwijaniu swoich pasji, choć koniecznie rzec trzeba, iż upodobał sobie on jedynie trzy formy: rysunek, malarstwo oraz fotografię. Pierwsze z nich traktuje z największym przymróżeniem oka (heh) jako swoistego rodzaju ćwiczenie umysłu, sposób sprawdzenia samego siebie w zapamiętywaniu piękna rzeczywistego obrazu. Malarstwo z kolei posiada pełen jego szacunek: uchwytuje serce autora. Jego wysiłek, miłość, gniew, zainteresowanie, znudzenie, czyli wyraża więcej niż na pozór można po nim wnioskować. Stworzenie takiego dzieła jest jednak wystarczająco czasochłonne, aby ich tworzeniem zajmowały się wyłącznie szczególnie uzdolnione indywidua. Fotografia natomiast stoi znacznie wyżej w hierarchii czarnowłosego od pozostałych z bardzo prostej przyczyny: zatrzymuje czas. Zdjęcia odpowiednio zakonserwowane mogą przez wiele lat pozostawać w niezmienionym stanie, a przedstawiają rzeczywistość w stosunku jeden do jednego co sprawia, iż na swój sposób pozwala zapisywać rzeczywistość, do której zawsze można wrócić. Nie bez powodu ludzie używają aparatów na rodzinnych uroczystościach, świętach czy wyniosłych okolicznościach - chcą je uwiecznić by móc z nimi trwać przez całe życie. To jest właśnie to, co cechuje współczesną sztukę zdaniem Alvaresa: zachowywanie pewnych wydarzeń, emocji. I to jak najbardziej realizuje w swej działalności, lecz tylko na pozór. Jednocześnie sam uważa, iż przeznaczenie sztuki jest inne: uczynić z ludzi istoty wyższe, a przynajmniej wybranych, którzy ją rozumieją. Tego rodzaju hasłami wielokrotnie uważany jest jako ekstremista bądź radykalny ideolog, choć nijak nigdy nie zajmował się propagowaniem swoich wizji dotyczących artyzmu, więc uznać to można wyłącznie za skromną, indywidualną opinię/światopogląd. Oczywiście on sam zajmuje się czymś więcej niż wspomnianymi zajęciami; z zamiłowania wydobywa piękno z ludzkich serc. Piękno, pasję, wręcz magię, którą stanowi funkcjonowanie ludzkiego organizmu. Uwielbia poszukiwać inspiracji a jednocześnie obiektu westchnień, którego pragnąłby rozwinąć, czyli rozbudować jego emocje. Seks w rozumieniu fotografa ma wymiar bardziej duchowy niż fizyczny, zatem nie doświadcza go nigdy z przypadkowymi osobami. Czerpanie rozkoszy z cielesnej bliskości, odczuwanie emocji drugiej osoby - budzenie w niej pożądania, chciwości, to właśnie to co pociąga Amadea. Jednakże wystarczy więcej chwil by przekonać się, iż nie o szczęście i radość tutaj chodzi, a dominację nad psychiką. Tak można bowiem określić sytuacje, gdy pastwi się nad swoimi kochankami, prowokuje oraz manipuluje nimi w dowolny sposób przy niejednokrotnym użyciu środków sprzecznych z wolą zarówno drugiej osoby jak i prawa. Standardowe "zadurzenie" (czego sam tak nie nazywa) przebiega u mężczyzny zazwyczaj tak samo: od fascynacji, okazywania czułości oraz bliskości zaczyna przechodzić po pewnym czasie w chęć zadawania bólu. Fizycznego, psychicznego. Pragnienie obserwowania każdego drgnienia uległego ciała, wsłuchiwania się w każdy pojedynczy jęk, każdy ochrypły krzyk... jest czymś więcej niż sadystą czy mordercą. W jego rozumowaniu dziełem sztuki jest niewinność i każdy zamach wymierzony w jej stronę stawia daną osobę wyżej w porównaniu z innymi. Dokładnie to samo dotyczy zabójstw. Tylko ten, kto nie będzie przestrzegał żadnych barier (moralnych, prawnych) ustanowionych przez zwykłych ludzi będzie mógł określać się mianem prawdziwego artysty, stwórcy sztuki, który potrafi ją właściwie wyzwolić. Drogą do sukcesu z kolei jest ludzki umysł, nieodgadniony, zawiły, potężny. Bawiąc się niewinnością innych osób, w szczególności młodych, Amadeo czerpie inspirację do tworzenia. Nie posiada za grosz kręgosłupa moralnego, lecz inteligencja dorównuje ilością sadystycznym pomysłom w głowie mężczyzny, dzięki czemu jest prawdziwie obyty z kulturą wyższą. Ze wszystkimi zasadami funkcjonowania w społeczeństwie. Nikt nigdy nie będzie w stanie powiedzieć głośno, iż szanowany oraz rozpoznawany w kręgu artystów współczesnych Amadeo Alvares jest w rzeczywistości psychopatą miłującym się w sztuce, przyjemnościach oraz wyzyskiwaniem innych. Emocje grają tutaj pierwsze skrzypce i to na nich zdaje się najbardziej zależeć mężczyźnie u jego kochanków czy krytyków - a potrafi wyzwolić zarówno te dobre, jak i te złe, nie omieszkając od używania noża, stanowiącego niewątpliwie jedno z jego ulubionych narzędzi do okazywania... miłości oraz pieszczot.



Aparycja

Wygląd najwyraźniej stara się nadążyć za złożonością charakteru artysty - kiedy z jednej strony wydaje się być atrakcyjnym oraz pociągającym mężczyzną, z drugiej sprawia wrażenie doświadczonego życiowo i wystarczająco tym dotkniętego, aby odstraszać równie wielką rzeszą ludzi, jaką on przyciąga; mowa oczywiście o jego oczach. Konkretniej: prawym oku. Bardziej konkretniej: braku prawego oka. Dokładnie tak, stracił je kilkanaście lat temu w bliżej nieznanych okolicznościach, lecz serwisy internetowe jednogłośnie utrzymują wersję, iż musiał zostać w nie zraniony podczas jego pobytu w Afganistanie. Nie zostało jednak w żaden sposób zrekonstruowane, a usunięte wraz z powiekami i najbliższą skórą - jest jednak bardzo zadbane przez Amadea. Dzięki licznym zabiegom kosmetycznym, zarówno samodzielnym jak profesjonalnym, wygląda zdrowo (o ile można tak powiedzieć o pustym oczodole), przypomina czarną, pustę dziurę, dookoła której pozostają wyraźne blizny po zadrapaniach lub cięciach, o czym także sam Alvares nigdy otwarcie nie mówi opinii publicznej, zwykł jednak w ramach odpowiedzi na tego rodzaju pytania stosować symboliczny dowcip, iż sam sobie wyciął oko by podarować je ukochanej osobie, która dosłownie była oczarowana pięknem jego tęczówek. Jednakowoż prawą część twarzy przysłania również zadbana, charakterystycznie przydługawa grzywka, idealnie zasłaniająca oczodół oraz większość blizn, dzięki czemu widoczne pozostają zazwyczaj jedynie te nachodzące na nos. Praktycznie cały czas stosuje ją jednak do maskowania swoich dawnych ran, w efekcie czego większość przypadkowo spotkanych ludzi (lub tych widzących go na zdjęciu) w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, iż owy artysta jest jednooki. Pomijając ten dość istotny, lecz pobieżnie zazwyczaj pomijany fakt, ogólnie prezentuje się on na przystojnego faceta o atletycznej sylwetce. Wyraźnie można spostrzec jego mięśnie godne hobbystycznego sportowca, ale nie kulturysty, które z uwagi na ani nie młody, ani nie stary wiek byłego dziennikarza dodają mu zarówno odmładzającego efektu jak i dojrzałości. Nago prezentuje się naprawdę dobrze, co jednak nie jest przez niego szczególnie uwydatniane, gdyż za ulubiony strój Amadeo obrał sobie garnitury o granatowych barwach, w których to najczęściej prezentuje się publicznie lub... po prostu przechadza na spacerach czy spędza wolny czas. Ot takie dziwactwo, iż uwielbia oficjalny uniform, od wielu lat dopełniany przez długi, krwisto czerwony szal opleciony wokół szyi niczym u stereotypowego, włoskiego czy francuskiego artysty. Bereciku w żadnej formie jednak nie nosi, gardzi zresztą wszelkiego rodzaju nakryciami głowy. A propos, warto w ogóle wspomnieć, iż pozostałe (lewe) oko posiada delikatnie błękitne tęczówki bardzo często zdradzające emocje ich właściciela, a najczęściej zainteresowanie oraz pasję - wbrew pozorom nie są to zupełnie takie same pojęcia, przynajmniej nie u tego mężczyzny.



Historia
Wbrew pozorom, biografia Alvaresa jest zawiła oraz nietuzinkowa, gdyż z początku nikt nie był w stanie nawet przewidzieć, iż stanie się on artystą, ale po kolei. Urodził się jako tak naprawdę przypadkowe dziecko mało rozsądnego małżeństwa, które w żadnym większym stopniu nie poświęcało mu atencji od czasów jego wczesnej młodości ani też w żaden szczególny sposób go nie dopieszczało, nie gwarantowało niczego. Za młodu miał permamentne wrażenie, iż w całym ich domostwie był osobą zbędną oraz niechcianą, wobec czego nie trudno odgadnąć jak wyglądało jego dzieciństwo. Oczywiście, że na ulicznym podwórku. Za dzieciaka szwędał się bezmyślnie po Bostonie, spotykał się z mniej lub bardziej podejrzanymi typami, ale generalnie wówczas był swoistego rodzaju dzieciakiem tułaczem, jakich pełno niegdyś w każdej miejscowości. Nie miał żadnych obowiązków, nie miał jednocześnie żadnego uczucia w rodzinnym domu, dlatego jak najwiecej czasu spędzał poza nim czy to siedząc na osiedlowym trzepaku, czy w parku lub pod sklepem. W ten sam sposób kształtowała się u niego atletyczna sylwetka, utrzymywana praktycznie od okresu dorastania; określenie niegrzecznego i jednocześnie przystojnego chłopca z osiedla jak najbardziej do niego pasowało, lecz, co ciekawe, nigdy nie miał większych problemów z nauką. W szkole wystarczyły mu usłyszane czy wyczytsne od niechcenia w podręcznikach informacje aby zdobywać dobre stopnie, a w wolnych chwach, z nudy, bardzo często szkicował wyobrażanych sobie mężczyzn inspirowanych tymi, których miał okazję widywać w rzeczywistości. Można się pokusić o stwierdzenie, iż gejem był od zawsze tak samo jak zawadiackim "dresiarzem". Podczas szkoły średniej życie przyszłego artysty zaczęło jednak nabierać innych kolorów oraz obierać nowy kierunek, a to za sprawą pierwszej miłości niebieskookiego, czyli Ricka będącego jego rówieśnikiem i kolegą z klasy. Amadeo zawdzięczał mu swoje pierwsze kontakty seksualne z osobą tej samej płci, co utwierdzało go w swojej świadomości dotyczącej orientacji seksualnej, a jednocześne kształtowało szczerą więź pomiędzy młodymi. Po zakończeniu szkoły, muskularny brunet wstąpił do wojska tak jak o tym marzył, podczas gdy czarnowłosy nie szukał, a tym bardziej nie miał żadnego określonego celu swojego życia. Ten miał przyjść już wkrótce, w 2001 roku, kiedy to doszło do bardzo rozgłaśnianej w medisach wojny w Afganistanie, która oprócz śmierci tysięcy ludzi jest również odpowiedzialna w pewnym stopniu za zmianę psychiki Alvaresa. Bieg wydarzeń przebiegł dosyć prosto: Rick został wysłany jako szeregowy żołnierz do walki, a ślepo zakochany Amadeo ze strachu o wybranka serca postanowił znaleźć sposób by móc mu towarzyszyć podczas zmagań na froncie. Na przystąpienie do wojska nie było już czasu, gdyż chciał od razu znaleźć się tam gdzie wybranek serca, więc dosyć pokrętną drogą zdołał uzyskać zatrudnienie w redakcji, gdzie bez koniecznego wykształcenia został dziennikarzem wojennym i w ramach swojej pracy... no gdzie mógł pojechać? Oczywiście, że do Afganistanu! Właśnie tak! To on dla amerykańskiej telewizji śniadaniowej i wieczornej przygotowywał relacje z frontu, mówił jak przebiegały walki oraz wspominał o stratach w ludziach, przynajmniej przez kilka tygodni, aż którejś nocy towarzyszący mu kamerzysta korzystający z toalety polowej oberwał odłamkiem w łeb. Wówczas stało się dla młodego dziennikarza jasne, iż w rzeczywistości nie ma zagwarantowanej żadnej ochrony, a to czy zginie, czy przeżyje, nie będzie szczególnie nikogo obchodziło. Dlatego też darował sobie powrót do Ameryki, w sposób często niebezpośredni będąc ze swoim ukochanym, a na "poczekaniu" korzystał ze swojego służbowego aparatu, nieodwracalnie, acz chyląc się ku upadkowi swojego dotychczasowego życia. Ono, a konkretniej psychika Amadea, zmieniła się drastycznie po jednej z walk, gdzie wśród porzuconych ciał martwych żołnierzy czarnowłosy znalazł truchło Ricka. Przystojnego, seksownego Ricka, tylko że zimnego i z rozwaloną od tyłu głową. Wówczas spostrzegł, iż w ogóle nie żałuje tak głupiej śmierci człowieka, dla którego przecież sam postawił swoje życie na dzali - tkwiło w tym jednak coś więcej. On nadal pociągał Alvaresa, a ten doskonale zdawał sobie sprawę. Śmierć w żaden sposób nie skalała jego męskiej urody, ona ją... uwydatniła. Miłości zatem w tym niewątpliwie żadnej nie było, co najwyżej dosłowne zauroczenie, lecz na tyle specyficzne, iż ze zdjęciami zmarłego kochanka (zapisanymi w pamięci aparatu) nie rozstawał się ani na chwilę. Darował sobie dalszą pracę zamierzając powrócić do Stanów, jednakże samodzielnie. Bliżej spotkał się dzięki temu z kulturą arabską oraz muzułmańską tradycją bacha basi stanowiącą nic innego jak społeczne przyzwolenie na wykorzystywanie seksualne chłopców małoletnich. Zwyczaj ten zainteresował Amadea na tyle, iż z terenów muzułmańskich nie wyjechał; zrobił to dopiero po dwóch latach, gdy zapoznał się w pełni z islamem i cywilizacją Bliskiego Wschodu z perspektywy jej mieszkańców. Celem jednak nie była Ameryka, a Rosja, co budzi internetowe serwisy plotkarskie do dyskusji - nie posiadał wówczas dokumentów umożliwiających legalny pobyt w największym państwie świata, choć jego losy w owym miejscu są na tyle specyficzne, iż zakłada się, że w jakiś nieoficjalny sposób zdobył przychylność rosyjskich polityków. W krótkim odstępie czasowym został przyjęty do moskiewskiej Akademii Sztuk Pięknych gdzie zdobył wyższe wykształcenie, a w tym samym czasie namalował dwa obrazy, z których poznał go cały świat, a on sam zyskał sławę oraz niebagatelne sumy pieniędzy. ,,Złożenie do grobu" i ,,Śmierć Wenus" stały się prawdziwym hitem wśród ludzi skupionymi wokół sztuki współczesnej, a ich autorem był nowy autorytet, świeżo upieczony, jednooki absolwent ASP. Spektakularny początek kariery budził równie wiele wątpliwości co fascynacji osobą Amerykanina na emigracji, który rozpoczął swoją turystyczną podróż na zachód: od Moskwy przez Odessę, Wiedeń, Włochy i Francję z powrotem do Stanów Zjednoczonych, do których powrócił w 2014 roku. Opublikował wówczas album fotografii wojennych pod tytułem "Ludzkość", w naturalistyczny sposób ukazujący ofiary wśród żołnierzy i ludności cywilnej, czyli praktycznie były to zdjęcia zmasakrowanych trupów. O dziwo, pomimo fal krytyki przyjęło się to, utrzymując swoistego rodzaju prestiżową opinię wśród koneserów sztuki oraz pozostałych światowych artystów. Jako miłośnik życia w brutalnym środowisku zamieszkał właśnie w Las Vegas, stolicy zepsucia, która napawa jego duszę nowymi inspiracjami. Pomaga rozwijać swoją twórcziść, ale także... znajdywać sobie przelotnych kochanków, w większości niezaznajomionych z wyższymi sferami, jakie stanowi, oczywiście, sztuka.

Ciekawostki
  • W rzeczywistości nie obeszło się bez korekty chirurgicznej prawego oka, gdyż należało usunąć pozostałości nerwów z gałki ocznej. Kto i kiedy podjął się tego zadania pozostaje tajemnicą, lecz niewątpliwie musiało to nastąpić kiedyś w przeszłości, inaczej szczątki organu najzwyczajniej w świecie zaczęłyby gnić.
  • To mało rozpowszechniona informacja, lecz dwukrotnie w swoim dotychczasowym życiu został pomówiony o pedofilię. Procesu sądowego z jego udziałem w roli oskarżonego nigdy nie było, a raz nawet otrzymał odszkodowanie za zniesławienie.
  • Zdjęcia przedstawiające szczytujących, młodych mężczyzn nigdy nie traktuje jako pornografii.
  • Jeśli ktoś świadomy obraża dzieła Amadea, ten obiera go sobie za autentycznego wroga. Nigdy nie zgadza się z negatywną krytyką, lecz tej szczególnie nieprzychylnej nienawidzi.
  • W rzeczywistości preferuje młodych chłopców, a mniej interesuje się dojrzałymi mężczyznami. Około dwudziestu pięciu lat jest nieprzeszczegana ściśle granica, której nie przekracza (bo do tej pory nie miał starszrgo kochanka).
  • Obraz ,,Złożenie do grobu" namalowany przez Amadea w Moskwie w trakcie jego studiów przedstawia pogrzeb Lenina, nawiązując tytułem oraz stylizowaniem na ponury charakter przedstawionej uroczystości do tematyki biblijnej. Oto w szklanej trumnie spoczywa twórca komunizmu, jednej z najbardziej krwawych ideologii świata, którego przez stulecia będą czcili oraz odwiedzali ludzie niczym boga. Stanowi to dosłowny przekaz, iż do tytułowego grobu złożone są współcześnie wszelkie idee religijne czy społeczne, ponieważ ludzie bardziej miłują charyzmatyczne i odpowiadające im samym idee, nawet te same idee będą przyczyną do ich bratobójczych walk. Potocznie mówi się, iż prorosyjski wydźwięk obrazu zagwarantował Alvaresowi przychylność rosyjskiej sceny politycznej, choć to nie może być w stu procentach prawda, ponieważ obraz powstał w trakcie pobytu artysty w Rosji.
  • Obraz ,,Śmierć Wenus" namalowany orzez Alvaresa w trakcie jego studiów w Moskwie przedstawia upadłą, rodzącą kobietę, prawdopodobnie prostytutkę. W cierpieniu i mękach na świat przychodzi zakrwawione dziecko o zniekształconej budowie ciała (nie posiada ucha i dwóch palców u dłoni), co jest rozumiane w większości jako prosty przekaz: kanon pięknej kobiety ("Wenus") dobiegł końca ("umarł"), gdyż jest skalany ludzkimi niedoskonałościami, nieczystościami oraz brudem moralnym jak i fizycznym. Być może ta sama bogini zrodzona z piany morskiej teraz zniżyła się do poziomu nędznego człowieka, wydając na świat chorego noworodka tuż za kontenerem na śmieci.
  • Po dotarciu do Moskwy nie posiadał już prawego oka.
  • Nie trudno odgadnąć, że jest sadystą. Warto jednak wspomnieć, że potrafi zarówno walczyć wręcz jak i bronią białą, a także korzystać z broni palnej.
  • Zapytany o historię utraty prawego oka odpowiada, iż wyciął je i podarował ukochanemu, gdyż ten podczas spotkań bardzo wychwalał głębię jego oczu. To dość oczywiste nawiązanie do historii Van Gogha, choć mało prawdopodobne z uwagi na pozostałe na twarzy blizny.

_________________
Powrót do góry Go down

avatar


Admin



PisanieTemat: Re: Amadeo Alvares   24.02.18 11:22



AKCEPTACJA
Powrót do góry Go down
 
Amadeo Alvares
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sin City :: krok drugi  :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: