Na skróty
Image Map

Share | 
 

 Oscar White

AutorWiadomość

avatar


superbia



PisanieTemat: Oscar White   23.02.18 11:37

Oscar White
Superbi Squalo
24 / Kalifornia / Kelner i Tancerz / Superbia
Charakter

Oscar wydaje się być typem, który ma przezajebiście duży dystans do siebie. I chociaż można uznać go za typka "po przeżyciach", to doświadczenie nauczyło go, żeby mieć twardą dupę i żelazne serce. Jego sprytny język, a jak nie on to wyraz twarzy często sprowadzają na niego kłopoty. Jest szczerym, dosadnym kolesiem, który uwielbia wdawać się w zbędne dyskusje. I zwyciężać w nich! Trudno mu przyznać się do porażki, chociaż i to nie jest mu obce.
Jest towarzyską bestią. Uwielbia przebywać wśród ludzi! A jeszcze bardziej lubi mieć grono adoratorów. Lubi seksualną atmosferę, flirtować, chociaż sam seks nie wydaje mu się być niezbędny. Dlatego - w porównaniu do swoich wybryków za młodu - jest dość wybredny, jak chodzi o partnerów do łóżka. Jest charyzmatyczny i elegancki w swojej bezczelności, a jednocześnie stara się pielęgnować swoją indywidualność, więc trochę ciężko na dłuższą metę z nim wytrzymać. Dlatego zwykle kończy w krótkich, intensywnych związkach.
Prawdę mówiąc, a widać to dopiero po dłuższym czasie, jest trochę zdystansowany do ludzi. Niby uśmiecha się i czaruje, bo całkiem niezły z niego lew salonowy, to jednak wszystko jest utrzymane w chłodnej temperaturze. Jego rozpieszczona dupa bardzo nie lubi niepotrzebnego cierpienia, dlatego trzymając kogoś na odległość nie da się zranić. Niestety, miewa tendencje do wykorzystywania ludzi, ale dla pocieszenia warto dodać, że zazwyczaj jest to sprawa krótkodystansowa. W końcu, nawet oprawca może przywiązać się do swojej ofiary, a tego woli uniknąć.
Jest całkiem w porządku przyjacielem, chociaż bywa wkurzający. W razie konieczności, odda kawałek swojej kawalerki, podzieli się żarciem z lodówki i swoim uchem. A nawet ramieniem! Wysłucha, doradzi, czasami trochę obśmieje, ale to tylko dlatego, że sam lubi takie bez-pardonowe traktowanie.
Jako wróg, cóż... ich nie ma. To znaczy - on nie ma, a nie ręczy za drugą stronę. Tak samo, jak trudno u niego o miłość, podobnie jest z nienawiścią. Większość populacji jest w szarej strefie bezpieczeństwa. Ale zdaje sobie sprawę z tego, że cudza zazdrość jest najlepszym komplementem.




Aparycja
To byłoby podłe kłamstwo, gdyby napisać, że dla White dbanie o siebie to jedynie obowiązek (w końcu, jego ciało to narzędzie pracy). Jasne,
to też jest powód, ale robi to przede wszystkim dla swojej próżności.
Najbardziej charakterystyczną cechą dla tego metroseksualisty są włosy - długie, bo śmiało sięgające poniżej pasa, gęste i zadbane. Ci z poczuciem humoru nazywają go utlenianą blondynką, ale to kompletni ignoranci, bo sam właściciel dobrze wie, że są takie naturalnie. Tylko jego łazienka wie, ile czasu zajmuje mu ogarnianie tego buszu na głowie. Brwi, zgodnie z kolorem włosów,
ma jasne, ale za to wyregulowane w ładny łuk. Świetna otoczka dla niebieskich tęczówek, schowanych za dość gęstymi rzęsami. I chociaż oczy ma zastygłe w chłodnym, przeszywającym wyrazie, tak usta wykrzywione w uprzejmym, tylko trochę ironicznym uśmieszku nadrabiają. Trzeba zwrócić uwagę, że dolną wargę ma nieco pełniejszą niż górną, ale ta drobna niedoskonałość absolutnie nie przeszkadza Oscarowi, uważając ją [dolną część ust] za szczególnie całuśną.
Twarz ma pociągłą, z nieco za ostrym podbródkiem.
Jak przystało na tancerza, ciało ma smukłe, ale umięśnione. Jakkolwiek, Oscar uwielbia każdy centymetr swojego ciała, tak szczególną miłością darzy nogi. Długie po niebiosa, dzięki treningom umięśnione i... ogolone. Najzwyczajniej w świecie uważa, że włosy na nogach i szalenie zmysłowe obcasy nie pasują do siebie. Także na próżno szukać u niego tatuaży, czy kolczyków. Jedyną ozdobą są pieprzyki, które w mniejszych i większych ilościach występują na ciele.
Na co dzień, ubiera się w luźnej elegancji. Nie lubi uchodzić za kompletnego snoba, chociaż uwielbia drogie marki. Nie zobaczycie go w jaskrawych kolorach,
preferując raczej zgaszone, neutralne odcienie. Już dawno porzucił przebieranki,
a obcasy pozostawił dla sceny.



Historia
Było cholernie zimno, Jezu, naprawdę zaczął się zastanawiać, czy jego jaja pozostały na swoim miejscu. Miał dopiero szesnaście lat. Jego ciuchy były drogie i zadbane, ale włosy potargane, oczy wyrażały stratę, a kolanami ściskał najtańszą wódkę. Po pewnych ilościach, alkohol sprzyjał refleksji, więc napił się dużego łyka, rozkaslał się, ale to nieważne, bo on NIE chciał myśleć, ale robił to cały czas i w tym był problem.
Równy rok temu, jego matka popełniła samobójstwo. Ta delikatna, piekna kobieta rozpaczała, bo poroniła. Wystarczył tylko zawrót głowy i niefortunne potknięcie się, żeby doznała nieodwracalnej straty. To nie było tak, że to było tylko to - już wcześniej miała depresje. Szukała czegoś, czego nie potrafiła nazwać, a chciała to natychmiast. I chociaż to kompletna bzdura, Oscar czasami miał wrażenie, że widzi ją, jej smukłą sylwetkę odzianą w białą sukienkę przy oknie, jak zwykle spoglądając tęskno... za czymś. I to się nie zmieniło, nawet wtedy, gdy ojciec, który był upadłą gwiazdą rocka (likier zeżarł mu głos), pół roku później znalazł sobie Anę vol 2, która jednak miała na imię Dorothe, a jej cycki Oscar rozmiarowo określiłby jako D. Dwa miesiące później padł przed nią na kolana, wręczając pierścionek warty dwadzieścia pięć tysięcy dolarów. Najpewniej, pieniądze śmierdziały hazardem.
Do dzisiaj nie potrafił mu tego wybaczyć, że tak łatwo wymienił kobietę ich - jego - życia. Jasna cholera.
Tak więc, siedział skulony na ławce, nieruchomo wpatrując się w jeden punkt. Nie miał na sobie nawet kurtki i chociaż zimy w Kalifornii można było uznać za łagodne, wciąż były zimne dla tego dzieciaka.
- Chyba mógłbym się w tobie zakochać - niski głos przerwał idealną ciszę. Oscar spojrzał na mężczyznę z dołu. Wydawał się być starszy, ale nie stary. To dobrze.
- To jakiś, kurwa, film? - prychnął Oscar, ach, ten słodki, pijany Oscar z czerwonymi oczami i zasmarkaną twarzą.
- Pieprzyć to. Idziemy na imprezę - stwierdził głos, a on poszedł za nim. Po drodze, obalili resztę wódki. Kto by pomyślał, że jedna lekkomyślna decyzja tyle może odmienić.
I dopiero wtedy poznał dzielnicę LGBT, chociaż zwykle omijał ją szerokim łukiem. Klub, w którym czuł wolność i mężczyzna, w jakim mógłby się zakochać. Przystojny, umięśniony i wolny. Ocierające się wokół ciała, dzika, rytmiczna muzyka.
Ten sam facet był jego stałym kochankiem przez jakieś dwa lata. Oscar świetnie się bawił. Jego jeszcze chłopięce ciało świetnie dopasowało się do sukienek, w których chadzał na imprezy, żeby wyrywać facetów, czasami nawet hetero, chociaż nigdy z takim nie poszedł do łóżka. To wszystko było dla zabawy, głupie wygłupy. Czasami kradł pieniądze swoich jednonocnych kochanków, żeby mieć na jedzenie i narkotyki. Pocałunki były tylko dla NIEGO.
Jeden z nich kiedyś powiedział, że jego nogi świetnie wyglądają w obcasach i zażyczył sobie tańca. Zrobił to z przyjemnością, chociaż było to bardziej śmieszne niż seksowne, ale wtedy wszystko się zaczęło.

- Czy ty masz na sobie szminkę? - zapytała kobieta ojca, a widelec Oscara zadrżał w powietrzu. Cholera, przecież się mył.
Ojciec spojrzał na niego spod rzęs, skrzywił się paskudnie i sarknął.
- Masz na sobie szminkę. Jesteś jakimś pedziem? - nie doczekawszy się odpowiedzi, kontynuował. - Mój syn lubi w dupę! I co, może jeszcze przebierasz się w sukienki i pończoszki dla tych starych obrzydliwych pedałów? Mój syn... - widelec z brzdękiem wylądował na talerzu, a Oscar wstał gwałtownie.
- Pieprz się - mówił tylko drżącym głosem. Niezdarnie próbował nałożyć na siebie bluzę, gdy kierował się do wyjścia z domu. - Pieprz się! - warknął jeszcze na odchodne, a potem jak mantre, jak klątwę, która, tak na dobrą sprawę, trzymała się po dziś dzień.
Oscar nie wrócił do domu. A ojciec nigdy o to nie prosił.

- Nie zakochuj się we mnie - powiedział po kilku miesiącach jego chyba-jednak-nie-facet.
Jasne, pieprzyli się z każdym, z kim mieli ochotę, ale mieli ustaloną ckliwą głupotkę - nie całujemy innych w usta. Mieszkali razem. Jedli przy jednym stole. Świetnie się bawili w swojej obecności, prawda? Jak inaczej to nazwać, jak nie związkiem? Oscar miał dwadzieścia lat (za tydzień dwadzieścia jeden) i był jeszcze trochę naiwny.
- Nie zakochuj się we mnie - powiedział jeszcze raz, sięgnął do jego dłoni i przesunął wzdłuż językiem.
Oscar zadrżał.
Cóż. Łamacz serc to nie było coś, czego nie mógłby przetrwać.
Następnego wieczora już go nie było. Wydał wszystkie oszczędności na bilet, które pozwoliły mu się dostać do Las Vegas.

Tym razem miał szczęście. Mając ze sobą jedynie plecak, w którym miał dwa komplety ciuchów na zmianę, ruszył do klubu. Pijąc na cudzy koszt, poznał faceta tańczącego na obcasach. Ten zaoferował mu nocleg na kilka dni. Co prawda, była to decyzja zamoczona w wódce, ale podtrzymana na trzeźwo. Facet kompletnie zakręcił go na punkcie tańczenia na obcasów. Oscar dostał pracę, jako kelner. Część wypłaty oddawał na czynsz, drugą do klubu tanecznego, a za trzecią część kupił kamerę i pierwsze, porządne obcasy. Kumpel kumpla podobno miał niezłe oko.
I tak zaczęła się kręcić kariera na YouTube. Przyszły też pierwsze poważniejsze pieniądze i wtedy wyprowadził się na swoje. Małe swoje, ale zawsze trzeba jakoś zacząć, nie?
Z ojcem utrzymywał kontakt dopiero od dwóch lat. Co prawda, żaden z nich raczej nie miał ochoty patrzeć na twarz drugiego, ale krew to krew. Oscar składał mu życzenia na święta, a ten dawał mu "kieszonkowe", chociaż wcale tego nie potrzebował. Gdy bierzesz coś na poważnie, to przynosi owoce. Póki co, jego kariera, jako faceta, który tańczył na obcasach przynosiła kokosy. Miasto grzechu kompletnie go wciągnęło.
I wcale nie zamierzał zwalniać.

Ciekawostki
  • Znany jest z tego, że tańczy na obcasach. Jest dość rozpoznawalną osobą na YouTubach. Mimo wszystko, sława jest ulotna, więc prowizorycznie pracuje jako kelner.
  • Posiada prawo jazdy oraz czarną, zadbaną Hondę Prelude V. I nie, nie zna się na samochodach.
  • Nie pogadasz sobie z nim o polityce, czy newsach ze świata. Nie ma telewizora, ani radia.
  • Nie lubi gotować. Jedyne danie, które potrafi przyrządzić jest jajecznica. Dopiero ostatnio, repertuar rozszerzył o omleta.
  • Już dawno rzucił narkotyki w pizdu. Niemniej, popala sobie od czasu do czasu, głównie na imprezach i podczas apogeum wściekłości. No, i alkohol. Jego pięta Achillesa.
  • Z ledwością ukończył szkołę średnią z marnymi wynikami.
  • Oprócz tańczenia, śpiewa i składa meble u siebie. Na jego chacie, można znaleźć dużo rzeczy DIY.
  • Mało śpi (może dlatego jest takim wrzodem na dupie?).
  • Ma konto na instagramie. I szybko przewija fotki celebryty-ojca z nowymi dupami.
  • Poważnie myśli nad założeniem własnej szkoły tańca na obcasach. Nawet regularnie wpłaca hajs na konto oszczędnościowe.
  • ... ale zazwyczaj niewiele uda mu się oszczędzić, bo kupuje ubrania i buty, jak dziki.
  • Ma duży dystans do siebie i uwielbia się wygłupiać. Najbardziej lubi chodzić na karaoke, bo tam nie tylko może czarować głosem, ale ubrać też te ultra-siarskie różowe futro i różowe okulary w kształcie gwiazd.
  • Potrafi poprosić o wódkę i zamówić pizzę w pięciu różnych językach.
  • Nie zmienia to faktu, że na co dzień odżywia się zdrowo.
  • Przerażają go przekłute penisy. Brr.
  • Jest biseksualny.
Powrót do góry Go down

avatar


Admin



PisanieTemat: Re: Oscar White   23.02.18 12:39



AKCEPTACJA
Powrót do góry Go down
 
Oscar White
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wzór Karty Postaci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sin City :: krok drugi  :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: