Na skróty
Image Map

Share | 
 

 Gabinet Roberta

AutorWiadomość

avatar


superbia



PisanieTemat: Gabinet Roberta   18.02.18 22:33
wygląd gabinetu:
 

Dziś nie trzymał się go dobry nastrój, zdecydowanie. Krążył po eleganckim gabinecie jak wściekłe zwierze gotowe w każdej chwili rzucić się na pierwszą osobę, która zechce przekroczyć próg pomieszczenia. Podwładni wiedzieli, że nie powinni wkraczać do środka bez powodu, bo któż byłby na tyle głupi, żeby w pełni świadomie pchać się do jaskini lwa? Gdy jednak usłyszał pukanie do drzwi, zatrzymał się tuż przy biurku i nakazał stanowczo głośnym głosem na wejście. W progu ujrzał jednego z ochroniarzy, który nadmienił coś o panoszącym się po kasynie gościu. To był dobra wiadomość, idealna. Uśmiechnął się podle pod nosem, dostrzegając w tym szansę na rozładowanie napięcia. W pierwszej kolejności ruszył do jednego z pokojów ochrony i bez słowa przyglądał się zapisom z kamer, kiedy ktoś usłużnie wspomniał, na jakie ekrany powinien patrzeć. Wystarczył jeden rzut oka na kłopotliwego gościa, żeby uświadomić sobie, iż ten nie osiągnął jeszcze pełnoletniości. Krnąbrny dzieciaka, cała historia. Mimo to Robert szybko kazał jednemu z zaufanych ochroniarzy – swoich prywatnych, działających zawsze zgodnie z jego zachciankami – przyprowadzić go do swojego gabinetu. Nie zamierzał odpuścić, przeciwnie, chciał wycisnąć z tej sytuacji jak najwięcej, dobrze się zabawić.
Wrócił do swojego gabinetu i nie czekał długo na przybycie swej ofiary. Przytrzymywany mocno za ramię dzieciak jeszcze się szarpał, stając się przy tym jeszcze bardziej niedorzeczny. Czyżby nie wiedział, że tylko pogarsza takim zachowaniem swoją sytuację? Doprawdy, mógł wcześniej pomyśleć o konsekwencjach.
Dave, zostaw nas – rzucił tylko w stronę osiłka, a ten szybko spełnił jego wolę, choć Robert i tak wiedział, że grzecznie będzie czekał pod drzwiami. Jakiż to z niego wierny i oddany piesek.
Nie lubię, kiedy jakiś cholerny szczyl wykłóca się w moim kasynie, wiesz? – rzucił w jego stronę chłodno i ostro, lecz uśmiechając się przy tym chytrze, niebezpiecznie, dwoistością tonu i wyrazu twarzy jawnie grożąc. – Może usiądziesz? – spytał niby uprzejmie, lecz w jego głosie kryła się również ogromna stanowczość. To nie była prośba, to był rozkaz.
Powrót do góry Go down

avatar


acedia



PisanieTemat: Re: Gabinet Roberta   18.02.18 22:53
Mieszkał w Vegas tyle lat, a jeszcze nigdy nie był w kasynie; był w końcu niepełnoletni. Gdy nadarzyła się więc okazja, by je odwiedzić, nie wahał się nawet chwili. Niemal mu się nie udało, ale po burzliwych negocjacjach, które uszczupliły delikatnie jego portfel, w końcu dostał się do środka. Oczywiście panował tu przepych, ale to nie wzbudziło w nim większego zainteresowania. Przesunął tylko wzrokiem po bogatych zdobieniach i od razu skierował się w stronę, z której dobiegała muzyka. Miał zamiar w coś zagrać, choć nawet nie znał nazw większości gier. Po prostu chciał stracić parędziesiąt tysięcy na rzecz chwilowej rozkoszy. I tak ojciec nic nie zauważy, prawda?
Nie mógł sam kupić sobie drinka, ale uprzejmi panowie postawili mu parę, gdy ładnie się do nich uśmiechnął. Nie był to mocny alkohol, ale wystarczyło. Już po chwili zaczął zaczepiać gości i przeszkadzać im w partiach, rozpraszając graczy. Śmiał się głośno i chybotliwie chodził od stołu do stołu, gadając do przypadkowych gości. W pewnym momencie wpadł na kelnera, któremu wypadła taca z drinkami. Zaczął się głośno śmiać, jak wariat niemalże. Rozbawiło go to niesłychanie, choć tylko on uważał to za tak zabawne. Nie zauważył nawet, gdy podszedł do niego ochroniarz i zaczął gdzieś ciągnąć. Oczywiście, że się wyrywał. Co ten cwel sobie wyobraża?! wrzeszczał na tego “pacana” i nadal się szarpał, ale szanse naprawdę miał marne. Gość był od niego dwa razy większy, a do tego ze trzy razy szerszy. Ale nie poddał się. Gdy wepchnięto go do jakiegoś pokoju, zaczął litanię o tym, że ochroniarz wyleci na zbity pysk, bo przecież jego ojciec nie pozwoli na takie traktowanie. Nie był nawet pewny, czy jego kochany tatuś zatrudnia tego mężczyznę, ale to przecież nieważne, prawda?
Gdy usłyszał spokojny, niski głos, zaraz się odwrócił. Skierował wzrok na mężczyznę, choć zajęło mu parę sekund dostrzeżenie, jak wygląda. Gdy usłyszał, że tamten każe mu usiąść, zrobił to raczej z zaskoczenia. Gość przypominał mu ojca, a to zdecydowanie nie jest nic pozytywnego. Po chwili jednak spróbował wstać; co ten facet sobie myśli, żeby wydawać mu polecenia? Nie udało mu się, więc opadł ponownie na fotel, mrucząc pod nosem coś o zagrzybiałych starcach, którzy nie umieją się bawić. Uwaga o szczylu została zupełnie pominięta, bo w całym zamieszaniu Julien zwyczajnie jej nie wyłapał. Zdecydowanie lepiej, że tak się stało, bo inaczej rzuciłby się na faceta z łapami.
Powrót do góry Go down
 
Gabinet Roberta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet prof. McGonagall
» Gabinet dyrektora
» Gabinet Morfeusza
» Gabinet Ministra Magii

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sin City :: Las Vegas  :: Dzielnice mieszkalne :: Hotele :: Hotel Wynn ★★★★★-
Skocz do: