Na skróty
Image Map

Share | 
 

 BENIAMIN TOLLER

AutorWiadomość

avatar


ira



PisanieTemat: BENIAMIN TOLLER   18.02.18 17:29

BENIAMIN TOLLER
brak
33 LATA / NOWY JORK, NY, USA / POLICJANT / IRA
Charakter
Ben to choleryk. Nie sposób poznać tego po nim na pierwszy rzut oka, ale ten wielki facet przepełniony jest przez całe życie emocjami, które wybuchają przy każdej okazji. Jest ambitny, żywy i energiczny, decyzje podejmuje szybko i zaraz potem działa. Przez większość czasu bywa pogodnie nastawiony do świata, nawet jeśli tego nie pokazuje. Ironizuje. Nie śmieje się często, ale jeśli już, to jest to śmiech gwałtowny i szczery. Zdecydowanie chce robić wszystko po swojemu, liczy się ze zdaniem co najwyżej swoich przełożonych (choć też nie zawsze) albo osób mu najbliższych, a tych przecież nigdy nie było zbyt wiele. To prawda, jest w stanie otoczyć się grupką znajomych, ale rzadko z którym utrzymuje bliższą relację. Jest typem spoko faceta, z którym nikt nie wstydzi się wyskoczyć na piwo czy do siłowni, a każdy taki wypad z nim kończy się czymś niespodziewanym i raczej pozytywnym. Lubi wyzwania i śmiało je podejmuje. Jedynie kiedy się zdenerwuje - a denerwować może go wiele czynników - staje się naprawdę groźny i nieprzyjemny. Wtedy jeszcze bardziej nie dba o to, co zrobi czy powie, chwilowo skupia się na sobie i na tym, żeby jakkolwiek wyładować gniew. W pracy pozwala mu to na szybkie reakcje i nie cackanie się z kryminalistami, na co dzień miewa bowiem do czynienia z przypadkami cięższymi, niż proste kradzieże czy stłuczki samochodowe. Pracuje szybko ale trafia w punkt. Lubi budować własny plan, jednak kiedy któryś ze współpracowników się z nim nie zgadza, od razu wpada w drażliwość. Bywa władczy. Jedynie w związku, jeśli już do niego dojdzie, potrafi trochę łagodnieć, staje się jeszcze bardziej ciepły, bardziej czuły i wojowniczy w obronie swojej drugiej połówki. Zawsze zdecydowany, zawsze gotowy do walki. Zmęczony zaczyna przypominać gburliwego niedźwiedzia z zapędami morderczymi.



Aparycja
To wielki facet, i to wielki nie tylko pod względem charakteru, ale zdecydowanie także wyglądu. Mierzy prawie dwa metry, a że nadrabia to muskulaturą, to ogółem tworzy wizerunek kogoś, z kim zadzierałby tylko skończony kretyn. Lata ćwiczeń pozwoliły mu na wypracowanie silnie umięśnionych ramion torsu i nóg, co widać nawet wówczas, kiedy jest ubrany. Głowa osadzona na szerokich barkach dobrze się z tym komponuje: krótko ścięte, wygolone po bokach włosy i wieczna broda nadają mu bowiem trochę dziki wygląd. Tak samo działają szare oczy, wyglądające na mniejsze niż w rzeczywistości z powodu często ściągniętych gniewnie, ciemnych brwi. Ma wyraźne kości policzkowe, szeroki nos i kształtne jak na mężczyznę usta. Nawet zarost nie ukrywa do końca tego, jak ostry jest kąt jego szczęki i jaka szeroka broda. Nie tworzy to może ideału każdego faceta, bo wygląda trochę barbarzyńsko, ale też Ben nigdy nie starał się wyglądać jakoś szczególnie łagodnie. Może to z tego powodu jego lewe ramię i bark pokrywa ciemny wzór tatuaży - nie pokazujących raczej niczego konkretnego poza geometrycznymi znakami i falami sugerującymi różne skojarzenia. Poza tym nigdy nie modyfikował za bardzo swojego ciała. Budował je tylko, by nigdy go nie zawiodło, by było silne i wytrzymałe. Wyrobił sobie nieco szorstkie, duże dłonie. Najczęściej można zobaczyć go w mundurze policji miasta Las Vegas, w skład którego wchodzi popielata koszula i takie same spodnie, ze złotą odznaką na piersi oraz czarnym pasem na broń i krótkofalówkę. Poza tym ubiera się jednak dosyć na luzie. Lubi chodzić w dresie i adidasach, raczej stawia na t-shirty i koszulki na ramiączka, niż na eleganckie koszule. Po domu nie krępuje się chodzić tylko w bokserkach, nawet jeśli ma gości. Ma jakąś dziwną skłonność do prostych dodatków - trochę droższy zegarek, bransoletka z drewnianych koralików czy srebrny krzyżyk na piersi. To wystarcza, by poczuł się jeszcze bardziej seksowny, niż zwykle. Ma pewny chód, prostuje się i często mimowolnie patrzy na innych z góry. Mówi niskim głosem, ciężkim ale przyjemnym dla ucha; czasem podobnym do pomruku.



Historia
Ben ani nie urodził się w jakiejś patologicznej rodzinie, ani nie miał nigdy złych wzorców, ani właściwie nikt od początku za bardzo nie uprzykrzał mu życia. Tollerowie mieszkali w dobrej dzielnicy pod Nowym Jorkiem, pan Toller sam był policjantem, a jego żona pracowała w kwiaciarni. Mieli tylko jednego syna, ale nie rozpuścili go. Wręcz przeciwnie, po latach sam Ben mógłby stwierdzić, że został wychowany najlepiej, jak tylko się dało. Od początku miał trudny charakter, ale starano się go temperować, tak że nigdy w jego młodzieńczym życiu nie doszło do niczego poważniejszego niż parę głupich bójek. Od początku wiedział, że kiedyś będzie chciał być taki sam, jak jego ojciec - wysoki i silny, potrafiący zadbać o ewentualną rodzinę, niekoniecznie nawet wykształcony, ale na pewno jak najbardziej samodzielny. Po skończeniu obowiązkowej nauki poszedł więc do szkoły policyjnej i wtedy już uznał, że to doskonałe miejsce i najlepsza fucha dla niego. Nie do końca może radził sobie z zapamiętaniem tych wszystkich praw, ale jak tylko dostał do ręki pistolet, poczuł się jak najbardziej na swoim miejscu. Co ciekawe, z racji na fakt, że była to szkoła z internatem, to właśnie tam odkrył pociąg do kolegów, a nie tylko do dziewczyn, jak mu się dotąd zdawało. Właśnie w tej szkole nauczył się odrobiny dyscypliny, lepiej poznał samego siebie i kiedy ruszał na staż do miejskiej komendy policji, wiedział już, jak powinno toczyć się jego życie. I właściwie się toczyło. Trzy lata spędził w służbie rodzinnemu miastu - do czasu, kiedy podczas jednej zupełnie nieprzewidzianej misji musiał być bezradnym świadkiem tego, jak podczas głupiego napadu na bank w wybuchu ginie pięciu jego współpracowników. Podobno sam przeżył wtedy cudem, to też na dłuższy  czas go podłamało. Wyjechał wtedy do Danii, na drugi koniec świata, właściwie dość spontanicznie. Fakt, dało mu to ulgę na jakiś czas. To tam poznał faceta, z którym przeżył swój najdłuższy i chyba najszczęśliwszy związek, ale po kolejnym wypadku równie nagle wrócił z powrotem do Ameryki. Wybrał pierwszy lepszy samolot - i wylądował w Las Vegas. Mówili mu, że oto jest miejsce, w którym najlepiej zacząć od nowa, więc posłuchał i zaczął. Zatrudnił się znowu w policji, kupił kawalerkę i powoli wkręcił się w rytm tego dziwnego miasta, gdzie prawo łamie się na porządku dziennym, a izby wytrzeźwień przypominają rozmiarami hale widowiskowe. Tu wytatuował sobie ramię i zdecydował się na trochę bardziej prywatny tryb życia. Wszystko urządził po swojemu. Niewątpliwie wdał się w kilka romansów, czasem robił rzeczy, o których nikt nie podejrzewałby stróża prawa - ale to są już rzeczy, o których sam powinien opowiedzieć. Niczego konkretnego nie zakłada, bo Vegas i tak stale go zaskakuje.

Ciekawostki
  • jest biseksualny; miewał partnerów i partnerki, o jednych wolałby zapomnieć, innych traktował tylko jako przygodę, ale nigdy chyba nie trafił na kogoś, z kim naprawdę chciałby spędzić życie... no, może raz
  • bardzo chciałby mieć psa, najlepiej dużego husky’ego, ale za mało czasu spędza w domu, by móc się nim zajmować
  • co najmniej dwa razy w tygodniu lubi znaleźć czas by pójść na siłownię, w przeciwnym razie koniecznie ćwiczy w mieszkaniu
  • czasami lubi pozwolić sobie na luksus zapalenia cygara, zwłaszcza po naprawdę dobrym seksie
  • nic tak nie koi jego nerwów, jak boksowanie worka treningowego i jazz w tle
Powrót do góry Go down

avatar


Admin



PisanieTemat: Re: BENIAMIN TOLLER   18.02.18 17:44



AKCEPTACJA
Powrót do góry Go down
 
BENIAMIN TOLLER
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Sin City :: krok drugi  :: Karty Postaci :: Zaakceptowane-
Skocz do: